No to pomaziane…

Jako, że jestem już Panem Magistrem, to mogę sobie pozwolić na rzadsze umieszczanie tutaj czegokolwiek (bo przecież wcześniej było takie natężenie ;] ), a tak serio serio to znudziło mi się mazianie myszką ( czasami nie wiedzieć czemu było to lekko uciążliwe :P ), dlatego postanowiłem przerzucić się na małą pomoc techniczną w postaci tabletu… Na razie niestety tylko “zabawka” pewnej firmy, bo w sumie ciężko to nazwać prawdziwym tabletem, ale może ktoś miły mi zasponsoruje jakiegoś małego (koniecznie A4) nie drogiego (nie całe 2 tys. zł) Wacoma ;P Numeru konta nie podaje, gdyż życze sobie dotacje tylko w postaci gotówki ;)

No i zrobiło się piknikowo-blogowo… Niżej zabawa w tabletowe mazianie numero uno :)

train1_01
train1_02
train1_03
train1_04
train1_05
train1_blog

Klonen machen

W końcu zrealizowałem mój stary pomysł… który chodził mi przez ostatni czas po głowie.

Kto wie co się czai głęboko pod ziemią… gdzie niegdyś “bawili” się nasi zachodni przyjaciele :)

klon_blog
klon

MMXII?

Jak to jest … że wraz z ukończeniem pisania magisterki wszelka wena i chęci poszły sobie wpizdu :) no ale dzisiaj zacząłem realizować jedno z moich noworocznych postanowień, mianowicie: walkę z moim Panem i Władcą – Stanisławem Leniem ;)
Co przedstawia praca niżej ? Niestety, ale pewnie jakąś niedaleką przyszłość… Ogólnie to miało być całkiem co innego, ale wyszło to co wyszło.

PS: Raczej polecam fulskrin (jakby ktoś nie rozumiał, to przetłumaczę: chodzi o full screen :> )

nyc_long
nyc_small

Hoł hoł hoł…

Podobno skrada się w nocy do małych dzieci, daje im zabawki i słodycze … patrząc w tym czasie jak słodko sobie śpią… a w tym na pewno nie ma drugiego dna :>

mikolaj

haaaaj ałaaaaaj

Brak weny magisterskiej ;P
rozwiuchana

Bobok z szafy…

Tym razem coś mniej chorego ;)

ahh te szafy… te wspomnienia ;]

bobok_srodek
bobk

Husiu, husiu…

Nic nie będę pisał bo mam dość klepania w klawiaturę przez magisterkę :P

wichura
wichura_mala

Tematu nie będzie :P

Wrzucam ot tak coś co jest produktem mojej chęci pisania magisterki – czyli wszystko tylko nie to ;)

Wykonane jak zwykle z pomocą PSiaka i Pana Mysza :)





tutaj link do “normalnego” rozmiaru:

LINK

z cyklu “blog” : Właśnie ugotowałem chińską zupę… taaaka smaczna mmmmm

Butterfly Hunter

Od dawien dawna w społecznościach ludzkich istniała mała wyspecjalizowana grupa zajmująca się tropieniem i zabijaniem ofiary. W zależności od czasów, miejsca i zapotrzebowania była to zwierzyna łowna, stanowiące niebezpieczeństwo drapieżniki lub… ludzie. Tropiciele nie działali sami. Mieli za towarzyszy doskonale wyszkolone stworzenia, które powszechnie zwano “psami”, mimo iż wyglądem rzadko przypominały dobrze nam znane czworonogi.

Jak już pisałem niżej walczę z moim wrodzonym lenistwem i staram się brać w każdej możliwej bitwie na digarcie, w której temat chociaż trochę wydaje się ciekawy :) a, że znudziły mi się mhroczne wizje ( nie wiedzieć czemu większość bitew obraca się w takich klimatach … ) podszedłem do tematu trochę inaczej ;) żadnych potworów, mutantów, robotów i innych wynalazków … przedstawiam wam małego Mateuszka i jego wiernego towarzysza Kajtka, czyli – Tropicieli motyli ;)

tropiciel01
tropiciel02
tropiciel03
tropiciel04
tropiciel05
tropiciel05

… a na śniadanie zjadłem tosty ;)

Mały i Pijany.

Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
- Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
Mały Książę
- Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
- Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
- Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
- O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
- Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.
- Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
- Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.
“Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni” – mówił sobie po drodze.

Poniżej ilustracja która jest moją interpretacją tego fragmentu “Małego Księcia”. Powstałą ona dzięki temu, że w końcu wygrałem z moją uciążliwą leniwością i wziąłem udział w bitwie ilustracyjnej na digarcie :)

Miała być zabawa tabletem… a skończyło się po raz kolejny na myszy, bo jak się okazało – mój wypaśny nowoczesny sprzęcior, nie radzi sobie z płynnym rysowaniem w photoshopie ;)

Maly Ksiaze
pijak
ksiaze